trochę prozy i różności, opowiadanie autobiograficzne
Blog > Komentarze do wpisu
Dobre uczynki

Jednym mniej, drugim więcej, zdarza się robić dobre uczynki. W zależności od naszych możliwości, przekazujemy jakąś kwotę dla biednych, lub na jakić cel charytatywny, ustępujemy miejsca w tramwaju, czy też wykonujemy jakąś pracę na rzecz innych. Czy wszystkie te chwalebne uczynki wykonujemy wyłącznie w trosce o potrzebujących naszej pomocy? A może chodzi tu o to, by pokazać się lepszym, lub tylko dla spokoju własnego sumienia być lepszym. Myślę, że wszystkie wymienione czynniki, biorą udział w naszych dobrych uczynkach. Czy to źle? Chyba nie. Odrobina naszej próżności nie może przesłonić szlachetnego celu.  

czwartek, 09 lutego 2006, krzysztof70-36

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2006/02/09 12:38:56
Mój wujo założył Misericordie w Lublinie. Umożliwił normalne życie ludziom z zaburzeniami psychicznymi. Często sie zastanawiałam dlaczego to zrobił... może dlatego że jest księdzem... albo kocha życie i chce je umożliwić innym...
-
2006/02/10 17:46:40
dziekuje za komentarz na moim blogu ........
byla WIELKA ORKIESTRA SWIATECZNEJ POMOCY........no, jak zawsze się wzruszam okropnie.. więc ja też w to wsiąknęłam.:)
mimo, że wiem, jak to od środka badziewiasto wygląda, jaki to jest sztuczny szum marketingowy... wzruszam się i uwielbiam tę akcję.
bo wiem, że gdyby nie media, to NIC by z tego nie było.



a teraz historia z zycia wzieta......
stoję sobie na skrzyżowaniu. radio gra,wszystko gra. słońce świeci, prawie maj. stopa mi się buja do bitu, jest miło i przyjemnie.
i nagle pukanie w szybę.
zaraz po tym, jak opanowałam zdziwienie, strach i uwolniłam się od miliona wizji napadu na mnie i na samochód,, spojrzałam przez okno.
nic.
spojrzałam bardziej :)
a tam kaleka. facet bez nóg. na takim wózeczku wysokości 5cm.
żebrał.
na moją zdziwioną minę popukał jeszcze raz w drzwi i wyciągnął rękę.

i chociaż cała scena trwała może z 10 sekund, miałam milion myśli.

- o kurcze, jaki biedny człowiek, w mróz na takim niby-wózku, bez nóg i w ogóle.

- TAK, dać mu pieniążek, który dla mnie jest bez znaczenia, a jego może rozgrzeje, nakarmi, a jak będzie miał takich jeszcze kilka, to może sobie wózek inwalidzki kupi.

- dobrze, że wybrał tę drogę i to skrzyżowanie, pewnie szybko uzbiera.

- a może on z wyrachowania tutaj, właśnie przy tej drodze wyciąga rękę? tylko właśnie tutaj, ?

- czy wózek inwalidzki nie jest przypadkiem absolutnym minimum przyznawanym ludziom okaleczonym w wypadkach? nasza służba zdrowia nie jest idealna, ale kurcze bez przesady!

- skąd mam mieć pewność, że pieniądze, które mu dam, nie pójdą na coś zupełnie innego, niż 'zbożny cel'? przecież również wśród kalek są alkoholicy, narkomani i ludzie, którzy niezależnie od pomocy i pieniędzy, nigdy nie wylezą z bagna, bo im tam dobrze...

- pewnie żeruje na nim cała rodzina nierobów, żyją i piją za to, co on dostanie od poruszonych jego kalectwem ludzi!

- jest sporo organizacji, które pomagają takim ludziom, z pewnością zapewniają mu minimalne chociażby środki do życia. jasne, jest tutaj, bo mu brakuje na coś. pytanie, co to takiego?

- czemu do cholery nie widzę w jego oczach pokory i dlaczego po raz czwarty puka w moją szybę, czy volvo, albo merc zobowiąuje do dotowania żebraków?

- o nie, nikt nie będzie na mnie niczego wymuszał! ok, pomogę, ale nie tak. wpłacę jakąś kwotę na konto czerwonego krzyża, zabiorę bezdomnego na obiad, ale pieniędzy temu facetowi nie dam!

itd.
potem on pojechał sobie dalej.
nigdzie nie musiał tak długo pukać w szybę. dostawał banknoty OD WSZYSTKICH, do których podjechał.
światła się nie zmieniały, a ja czułam się coraz gorzej.
bo oczywiście jest spora szansa, że olałam rzeczywiście potrzebującego i uczciwego faceta.

i tak o. dobry nastrój poszedł się ganiać z wiatrem w polu.
a może oni wszyscy dawali tylko dlatego, żeby nie mieć takich wyrzutów sumienia?

no sorry, ale zdecydowanie jestem za zorganizowaną dobroczynnością.
bo ci najbardziej potrzebujący, nigdy nie wyjdą na ulicę prosić o datki. nie są w stanie, bo albo stan zdrowia im na to nie pozwala, albo godność...

eh.

-
Gość: Kasiolek, xdsl-483.lubin.dialog.net.pl
2007/08/26 17:43:42
i kolejne z życia wzięte:
wczoraj w moim młym miasteczku na dolnym śląsku odbywała się miejscowa impreza, wszyscy się bawili, uśmiechali itp.itd. wracając z imprezy do domu szłam przez straszne odludzie w pobliżu rzeki. Naglę patrzę, a pod murkiem stoi zapłakana młoda dziewczyna, płakała aż się zanosiła. Więc podeszłam szybko do niej pytając co się stało? a ona na to, że chce się zabić!to ja nie myśląc długo, wzięłam ją za rękę i poszłyśmy gdzieś usiąść. Zaczęła mi opowiadać o swoich problemach (ma 15 lat). Może dla nas (starszych i niby dojrzalszych ) to że nikt nas nie lubi i mówi nam to prosto w oczy nie jest problemem godnym samobójstwa, ale dla niej jednak był to problem. Zaczęłam z nią rozmawiać, tłumaczyć i mówić, że na pewno jest wyjątkowa itd. i że musi w to tylko uwierzyć. Pokazała mi blizny na rękach, bo już wcześniej się cięła. Zrobiło mi się jej szkoda i zaczęłam jej prawić moje mądrości życiowe (bo jednak na moje 23 lata mam troszkę większe doświadczenie). Słuchała, przestała płakać, po czym prosiła mnie o radę do jakiej szkoły ma iść po gimnazjum, co zrobić, żeby lepiej sie uczyć..a ja odpowiadałam trzymając ją cały czas za rękę.Podziękowała za pomoc i powiedziała, że uratowałam jej życie. Nie zrobiłam tego naprawdę z jakiś własnych pobudek, żeby mi było lepiej(chociaż nie ukrywam, że czuję się dzisiaj miło). Po prostu zareagowałam nie myśląc. Przyjechał mój chłopak i zawieźliśmy ją do domu. Dałam jej swój nr telefonu w razie gdyby jeszcze kiedyś potrzebowała pomocy, dzisiaj dostałam od niej sms-a w podzięce za uratowanie życia. Bardzo się wzruszyłam. A i los się dzisiaj do mnie uśmiechnął ponieważ dostałam telefon, że jest mieszkanie do wynajęcia. Dałam ogłoszenie w gazecie,za które miałam zapłacić, ale nie zapłaciłam i nie sądziłam, że się ukaże..a tu jednak. Jutro idę oglądać mieszkanko. Myślę, że to właśnie taka mała nagroda za mój wczorajszy dobry uczynek:) warto jest pomagać i nie można przechodzić obojętnie obok cierpiących - może komuś uratujecie życie samą rozmową:)to nic nie kosztuję!
-
2007/09/06 14:04:55
KASIOLEK - w różny sposób można innym pomagać i mieć jeszcze z tego zadowolenie.
-
2007/09/21 14:09:43
Przeczytalam.